|
|
[megafon, głos z lekka przerażony] Droga ekipo jesteśmy na planie filmowym, ale to nie jest makieta stacji benzynowej tylko prawdziwa stacja Proszę już więcej nie kiepowac na dystrybutorach. skomentuj (4) My chochołowi ludzie. zapomniałem już jak smakują Wydarzenia we własnym życiu. I właśnie mi przypomniano. skomentuj (17) Jak sie okazuje "Na mieście" i tak wiedzą ktom zacz Do tego stopnia, że pewien bardziej krewki autor lekko grafomańskich scenariuszy (tu machamy rączką) próbował się na mnie rzucić z piąstkami. Z drugiej strony googlanie kogoś po nazwisku i jego efekt w postaciu wiązki przedziwnych zapisów jak tutaj też nie do końca fajny. Jest w tym pisaniu anonimowym coś z tchórzostwa, które nigdy mi raczej nie wchodziło za dobrze... szczególnie po obejrzeniu paru blogów "politycznych" na salonie 24, gdzie anonimowi blogerzy walczą z systemem politycznym. Mrożek pisał że bycie intelektualistą przede wszystkim oznacza obrzydzenie do bycia w grupie działajacych ludzi i do samych tych ludzi. Wojnę z pragmą czas opisać. Czym ona jest? Dowiem się w na następnej notce. skomentuj (5) Neokonserwatyzm obok Koranu, dalej śmieszą mnie te przypadkowe zestawienia na świeżo ustawionej półce. skomentuj (23) Tak tak będzie skomentuj (1) Czy Jola Rutowicz przeszłaby Test Turinga? albo Autobahn nach Ćmielów. ![]() Monstrum za szybą się nie rusza. Monstrum ma głowę 3 krotnie wiekszą od człowieka, monstrum na oko ma lat pięćdziesiąt i ondulację na łysiejącego merynopsa. Granica pomiędzy wolnym powietrzem a barankiem jest subtelna acz wyraźna jak na Ukiyo-e między Fuji a niebem. Schunrō zachwycony. Monstrum ubranym jest w szarego szetlanda wały skórne pod swetrem przywodzą na myśl maskotkę michelina. Szetland napina się i przez rozszerzone do granic wełnianej wytrzyłosci oka prześwieca -świeci -biała koszula. W dupę świetlówkę i jak znalazł na kabinę tira. Makijaż ma a'la Taylor z Kleopatry. Monstrum siedzi profilem i spod kreskowatej narysowanej brwi spoglada na mnie zielonym okiem. Drugiego nie widzę ale wiem że dalej patrzy na wprost. Coś zaczęło brzęczeć przeraźony myślę że oto monstrum wypuszcza gazy i zaraz zacznie latać po całej sali siejąc zniszczenie, ale nie, to tylko drukarka zaczęła drukować mój bilet. Na dworcu w Kielcach wszystkie zegary śpieszą się 10 minut. Pociagi ruszają o trzy minuty wcześniej niź powinny, widocznie kolejarze ważą czas z własnych zegarków z tym wyświetlanym i ruszają kiedy ich pozorne opóźnienie nie pozwala im już dłużej stać na peronach, bo wszyscy patrzą i wstyd. Wyobrażam sobie cały kraj ktory przesuwa datę do przodu żeby samego siebie przestraszyć upływającym czasem i zdążyć na miejsce. jakieś miejsce. Nie wiem jakie. Ta Czerwona królowa nie ma już sił. Polska B zwija się. Trafiam do wytworni porcelany gdzie przy CRT 15" pani rysuje. Całość wyposaźenia jej pokoju dałoby się lunąc na allegro za 50 zł. Obok siedzi ktoś kto wygląda jak Leland Orser w Obcym 4. Ten projektuje. Zaprojektował parę fajnych serwisów nawet amerykanom się spodobały ale panie z marketingu wolą złocenia i falbanki. Oglądam całą szafe odrzuconych świetnych projektów. Pani Kazia z produkcji w ortalionowym bezrękawniku okularach i zszarzałej cerze wymienia monotonnie litanię rzeczy ktorych się nie da. W moich trzewiach zapala się przemożna chęć zdzielenia jej w ryj. Pani Kazia wychodzi rozłoszczona a graficzka w piksach z fluozółtej landrynki tłumaczy mi że ta pani tu 30 lat itd. Przypomina mi się Kombajn Przeczyńskiego. Szerokie na 100 kilometrów monstrum wysokości 2 km jedzie i miażdży domy ludzi kozy kury kaczki świnie sprywatyzowane częściowo gieesy a na to miejsce sadza sosenki. Smutek tropików. Tylko piżdzi. skomentuj (7) ![]() Krótko 1 In vitro jest złe bo w procesie in vitro kilka zapłodnionych embrionów ginie żeby urodził się jeden. Sytuacja moralna znana z powieści SF, w statku jest 7-miu ludzi a tlenu na trzech. Ktoś się musi poświęcić inaczej zginą wszyscy. ( w tym konkretnym przypadku nie narodzą się wszyscy) 2 In vitro nie jest leczeniem, po jego zastosowaniu para nadal jest bezpłodna. Rozrusznik serca też nie jest leczeniem, bo po jego zabraniu pacjent odwali kitę. To jest poziom "refleksji teologicznej" naszej instytucji ds moralności. Już nie o to chodzi że głoszą nonsensy ale nawet uzasadnienia są zwyczajnie głupie. skomentuj (5) ![]() Kiedy zadanie mnie przerasta gdzieś na ustach, na języku pojawia się mimowolne pozarozumowe "nie chcę mi się", co pewnie synonimem dla "jesteś zamalutki" wychodzącym gdzieś z tych regionów własnej głowy które dbają o moje dobre samopoczucie. Nie lubię tych słów które jak nalot przylepiają się do języka i trwają jak urojone smaki w ustach na przekór bacznej obserwacji. Prymitywni ludzie nadużywają jakichś słów wytrychów typu "generalnie" w każdym zdaniu. ich prawdziwa istota mówi przez nich że właśnie pan "generalnie" jest duźo powyźej poziomu konwersacji do którego przywykł i który go cieszy. Nie lubię dętości języka w dyskusjach o sprawach ważnych. Być może nie ma lepszego barometru. Ludzie z różnych krain nie zbliżają się do siebie w oparciu o swoje zainteresowania /talenty, jak sobie wyobrażałem. Bliźej im jednak do siebie poprzez wspólnoty kulturowo-językowe. Jaka piękna ilustracja tego, że od genów dla człowieka ważniejsza jest jego kultura. Ważniejszy jest wspólnie znajomy obiekt/konstrukt, ważniejsze są te same bajki oglądane w dzieciństwie niż to że tyś charakterologicznie podobny do mnie. Ważniejsze jest rozpoznanie tego samego dla mnie i Ciebie niż rozpoznanie samego siebie w kimś obok. Ważniejsze jest wspólne zapośredniczenie niż wspólnota emocji talentów zainteresowań. Kiedy wymieniasz się z Innym swoimi wrażeniami jest to jakoś absurdalnie nieemocjonalne. Tak jakbyśmy wymieniali się świecidełkami. Jak handel. To wszystko powoduje że informacja nie przepływa w obrębie działów gdzie pracują ludzie z różnych stron świata, tylko w obrębie własnych kręgów kulturowych. Z fatalnym skutkiem dla obiegu informacji. Tak oto środowisko na oczach genowego deterministy znowu wygrywa z genami niezależnie od sterty przeczytanych książek. skomentuj (6) No czemuż to ach czemuż? Pani Kruk wygryzła z telewizji dyrektora dokumentu, Krzysztofa Talczewskiego i pojechała zamiast Kikiego do Rzymu spotkać się z papieżem jako osoba dzięki której rzekomo powstał jego film. Kik dowiedział się o tym że "twórcy" w tym niejaki Farfał (ten od hajlowania) pojechali na audiencję do Rzymu- z gazet. To tak, jakby się kto dziwił czemu o pijanej jak bela szefowej rady radiofonii i telewizji surowej sędzinie moralności pani Kruk z lubością rozpisują się dziennikarze. skomentuj (0) ![]() Zawsze chciałem byc pisarzem. Tylko za mało piszę. skomentuj (6) ![]() Jedna szafka kuchenna. oddzielnie -szkielet oddzielnie -fronty odzielnie -zawiasy oddzielnie -uchwyt oddzielnie -szyny do szuflady oddzielnie -szuflady oddzielnie -nogi oddzielnie -półki odzielnie -blat każdy element w oddzielnym pudełku -w papierku -w worku foliowym. jedna szafka kuchenna 60x70 cm z Ikea wytwarza w domu 1,5 m sześciennego śmieci. Ekologia? Kpiny. skomentuj (5) Chomsky o Obamie Stary dziadyga zauważa to co najważniejsze. Siedzi murzyn pod palmą, podchodzi biznesman, -Hej murzyn nie siedź pod palmą, masz tu wędkę, złów rybę, sprzedaj ją na targu, kupisz sobie łódź złowisz więcej ryb, sprzedasz kupisz sobie kuter, potem dwa, trzy i będziesz miał całą flotyllę, i będziesz mógł siedzieć pod palmą. -A co ja robię? Najwyrażniej refleksja dociera nawet do chomików w kołowrotkach, czy jak kto woli niszczeje Baudrilardowa "mapa imperium" a spod niej zaczyna wyzierać na powrót- teren. Cały model odsuwania szczęścia i spokojnego rozkoszowania się życiem - na emeryturze idzie z wolna do kosza na śmieci. Cały model "amerykańskiego stylu życia" zaczyna sie rozpadać na naszych oczach. Rasizm wynikał przecieź z dumy "budowniczych cywilizacji śródziemnomorskiej" a coraz mniej ludzi jest dumnych z tego bycia. Ostatnio odkryto Chińczyków którzy myśleli że są Żydami. Gdyby ktoś w VII czy VIII wieku był dumny z bycia Rzymianinem dalej istnieliby Rzymianie. Choć nadal: W Newadzie w knajpie siedzieliśmy na wódce z Justinem. Kelnerka zabrała nasze kieliszki, jego wyrzuciła do kosza, mój wstawiła do zmywarki. Justin jest czarny. skomentuj (5) ![]() Budowa. Jeden pochylony trzyma przecietą butelkę peta, drugi szlauchem leje mu tam wodę, ten co leje kicha i oblewa trzymajacego i drze sie na niego -No co? Kurwa co? Ten oblany wodą kuca i strachliwie, obronnie. -No kurwa co? No co? Jak ja nielubię kiedy we mnie sie też coś takiego majstrowato-rechocząco-mięsnego budzi. Takie bucowe zadowolenie z siebie, To samo co przy seksie od tyłu. skomentuj (9) Strasznie mi się robić nie chce. Więc wywód zamiast tego, co mialem napisać (ale mi się nie chce) W ramach jakichś tam badań zauważyłem ciekawą sprawę. Otóż w obrazach Breughla powierzchnia plam białych, jasnoszarych, ciemnoszarych itd jest na każdym obrazie prawie identyczna, czego by Breughel nie malował, w obrazie jest :białego 5% jasnoszarego 10%, srednich tonów 5% itd. Rozkład walorów w 11 różnych pejzażach. ![]() Wysokość słupka oznacza ile powierzchni zajmuje dany walor na obrazie. Na dole, szary pasek od czarnego po lewej do białego po prawej to jasność danego waloru. Obrazek który widzicie powstał przez uśrednienie 11 histogramów. Dla porównania histogramy z 11 losowo wybranych zdjęć pejzażowych. ![]() Czego to właściwie dowodzi? Po pierwsze ludzkie oko inaczej rejestruje obraz niż aparat, jednak w przyrodzie dość rzadko zdarzaja się kontrasty większe niż 1 do 8 -tzn najjaśniejszy punkt pejzażu jest 8mio krotnie jaśniejszy niż ciemny. Takie hocki zdarzają się w lesie wychodząc na polanę, w jaskini patrząc na zewnątrz itd. Analizując normalny pejzaż: górki dolinki itd pierdółki nie znajdziemy takich kontrastów. Ludzkie oko ma zbliżoną tolerancję na kontrasty świetlne jak matryca przyzwoitej cyfrówki. Kiedy wyjdziemy z świerkowego lasu na jasno oświetloną polanę światło nas wręcz oślepia, powstają te tęczowe kręgi zwane powidokami jakie malował np Strzemiński, dokładnie tak samo jak to się dzieje kiedy prześwietlimy zdjęcie. To nie budowa oka czy "świat jako taki" odpowiada za stałośc rozkładu walorów u Breughla. Facet po prostu "tak miał" że tak malował. Powstaje teraz pytanie czy świadomie tak robił, czy też tak mu wychodziło. Samo pytanie być może jest banalne -można znależć jakiegoś współczesnego malarza, ktory maluje ze "stałym histogramem" i go zapytać. Dużo mniej banalna jest odpowiedź na pytanie Czy Tobie się wydaje że robił to świadomie Tak naprawdę, podział na współczesną prawicę i współczesną lewicę jest związany z odpowiedzią na to pytanie. Prawicowiec będzie postrzegał rozkład walorów u Breughla jako pewną świadomą decyzję, lewicowiec będzie raczej postrzegał rozkład walorów jako pewną pozaświadomą preferencję. Stąd prawica generuje taką ilość teorii spiskowych, podczas kiedy lewica kładzie wiele rzeczy na karb procesów naturalnych ( zdeterminowanych) Stąd lewica domaga się kontroli (państwa) nad procesami-"samodziejami", natomiast prawica nie widzi takiej potrzeby bo uważa że i tak ktoś nimi steruje. Preferencje lewicowe i prawicowe są jak już wiemy warunkowane genetycznie i związane z metareprezentacją. Wiele współczesnych badań rzeczywiscie potwierdza lewicowe widzenie świata, czyli wiele pocesów wydaje się być poza kontrolą świadomości, a nawet kiedy świadomości wydaje sie że to ona podejmuje decyzje, to się to zgadza, tak jej się tylko wydaje. Ma to wszystko jednak swój dodatkowy smaczek, otóż człowiek, który ma poczucie kontroli nad swoim życiem, jest szczęśliwszy, żyje dłużej i zdrowiej. Mamy na to dziesiatki badań. Człowiek który dowiaduje się, że to nie on kształtuje swoje życie, tylko jakieś determinizmy zewnętrzne- żyje krócej i gorzej. Znamy to też na małą skalę, jako pewien nieokreślony smutek wynikający z czytanych codziennie doniesień o tym że "miłość to to samo co zjedzenie tabliczki czekolady" gdzie miłość [podmiotu do podmiotu] zostaje zastąpiona przez determinizm [operacje na przedmiotach] Przestajemy myśleć o Innych w kategoriach istot społecznych ( za co odpowiedzialne są starsze części mózgu i emocje związane moralnością, empatią itd) a zaczynamy o sobie myśleć nowszymi częsciami mózgu (których nie chce nam się używać bo trzeba się do ich używania zmuszać), które odpowiedzialne są za sprytną manipulację przedmiotami. "Intuicja moralna" tym się róźni od "rozumu" że przychodzi naturalnie i nie wymaga wysiłku intelektualnego- dlatego tylu leniwych gnojów się nią zajmuje. Oczywiście doniesienia naukowe większość ludzi ma w dupie, jednak w taki czy inny sposób jako 'chmura przekonań" przenoszą się one do świadomości publicznej i stają się pewnym funkcjonującym stereotypem. W ten sposób nauka robi krzywdę ludziom albo zmusza do myślenia. To żle tak czy owak skomentuj (10) ![]()
Tak mniej więcej wyglądały "hau hau recenzje" tej książki.
Nauki humanistyczne różnią się od nauk ścisłych sposobem wytwarzania prawdy. W naukach ścisłych panuje (mniej więcej) Popperowska metodologia potwierdzania hipotez. Należy wyciągnąć z hipotezy takie pomysły na eksperymenty żeby dało się je przeprowadzić i jednocześnie takie, których nikt wcześniej nie wykonywał. Jeżeli z hipotezy wynikają jakieś wnioski i te wnioski dadzą się potwierdzić eksperymentem mamy do czynienia z teorią. W naukach humanistycznych istnieje tylko konkurs piękności. Jeśli hipoteza "przemawia" staje się obowiązującą modą.
Dawkins jest Mojżeszem ewolucji bo przeprowadził ją z humanistycznej krainy "wiarygodnych opowieści" do krainy nauk ścisłych swoimi eksperymentami nad osami w latach 70. Policzył on w laboratorium co powinna i ile czasu w ciągu dnia robić osa, jeśli rzeczywiście jest automatem do ewolucyjnego przetrwania. Przewidywania sprawdziły się w terenie co do dziesiątych części procenta. Klasyczna koroboracja.
Teoria ewolucji Darwina, de facto, do lat 70 nie była z punktu widzenia nauk ścisłych teorią tylko hipotezą i to dość bełkotliwą, bo co to znaczy że przeżywają najlepiej przystosowani? Przeżywają ci co przeżywają. Nazywamy więc tych, którzy przeżywają najlepiej przystosowanymi i na odwrót twierdzimy że przeżywają ci którzy są najlepiej przystosowani. Masło nazywamy masłem bo jest maślane.
No i tu się zaczyna moja historia jak odwrócona historia angielskiej królowej z Carrolem. Jak wiadomo królowa po przeczytaniu Alicji zamówiła wszystkie książki tego pana, po to żeby się przekonać że w pozostałych zajmuje się nudną matmą. Tak ja po przeczytaniu paru świetnych książek Dawkinsa wziąłem się za Boga urojonego, który spowodował opad szczęki.
BU przypomina literaturę Gombrowicza. Biedny Gombrowicz przez całe życia zmagał się z polskim ciemnodurnym romantyzmem twierdząc że ten go dusi. Jasne. Rozumiem że coś człowieka wkurwia, ale polemika z tym nic nie załatwia. Śmierć durnemu memowi można zgotować tylko przez wyprodukowanie memu silniejszego, który tamtego zeżre. Krytyka memu że durny nic nie daje bo on jest memem, a mem nie jest rozumowaniem, tak jak nie jest sterowana rozumowaniem skłonność do nucenia melodyjek. Nie da się wyperswadować nucenia melodyjek.
Przede wszystkim jeśli się wie że coś jest durne to już szkoda nad tym myśleć i się wysilać z dowodzeniem dlaczego to zaiste jest durne. Popada się wówczas w swoiste agresywne umysłowe lenistwo. Dawkinsa atakowała durna kreacjonistyczna tłuszcza, więc dał się sprowokować i zaczął z nią walczyć. Gombrowicza atakowała durna ciemnoromantyczna zadęta głupota więc dał się sprowokować.
Tłuszcza ględząc bez sensu stara się ściągnąć duże umysły do swojego poziomu nawiedzonego bełkotu i ma tą dziwną satysfakcję że udało jej się kogoś odciągnąć od myślenia do radosnej krytyki wygodnych truizmów w obracaniu którymi tłuszcza jest profi i 5 gwiazdek.
Intelektualista z kolei daje się wciągnąć w taką wojenkę bo jest ona niewiarygodnie łatwa. Bo udowadnianie bzdurności Boga czy romantyzmu jest dziecięco proste.
Jak Bóg może być "dobry" jeśli zabija w Biblii 2,390,971 ludzi+ topi i pali cały świat i miasta? Jak religia może być umoralniająca skoro w 99% katolickim kraju, jak Polska przestępczość jest 30x wyższa niż w 90% ateistycznej Szwecji? Jak religia może być pocieszeniem umierających jeśli poziom stresu u umierających ateistów jest prawie 2x mniejszy niż u umierających osób religijnych? Jak religia może być lepszą metodą przetrwania jeśli ateiści w obozach koncentracyjnych przeżywali średnio 3 tygodnie dłużej niż osoby religijne? Religia nie umoralnia, nie podnosi przeżywalności w trudnych warunkach i nie jest pocieszeniem przed śmiercią. Wręcz odwrotnie. Czyli wszystkie rzekomo prospołeczne cechy religii szlag trafia przy dokładnym się im przyjrzeniu. To był jeden akapit załatwiający religię na amen. Po co na ten temat pisać całe książki?
Polscy intelektualiści walczyli z komunizmem. Co też było niezwykle łatwe bo komunizm w wydaniu PRLowym był wyjątkowo durny. Walka z głupotkami jest wszak najłatwiejsza. Problemem jest tylko to, że kiedy komunizm już upadł sens tej całej działalności się skończył i nagle okazało się że panuje w kraju absolutna kulturowa pustynia. Bo nic nie było budowaniem a wszystko było walką z komuną.
Z intelektualistą jest tak, że żyje z autorytetu, ciągle stawiając sobie pomnik. Bóg jest więc konkurencją do miejsca na podeście, stąd chyba taka niechęć do boga u intelektualistów od zawsze, i jednocześnie kompletny brak zainteresowania samym problemem religii.
Tymczasem temat wytworów ludzkich takich jak religia i ich wpływu na społeczeństwo to byłoby coś, szczególnie w wydaniu człowieka który napisał fenotyp rozszerzony.
Wystarczy zauważyć, jak zmienia się presja selekcyjna w zależności od gęstości zaludnienia. Przy małej gęstości zaludnienia zwyciężać będą jednostki z umiejętnością radzenia sobie z przyrodą. Przy dużej gęstości zaludnienia siłą rzeczy muszą zwyciężać jednostki z talentami do manipulacji innymi jednostkami. Stare, stabilne cywilizacje- tym samym muszą upadać ponieważ pogłowie manipulatorów w pewnym momencie przekracza ilość uczciwych ludzi do żerowania. No dobra dobra, ale nasza kultura trwa sobie radośnie już 2 k lat! Odpowiedź jest prosta: celibat. Kościół ściąga do siebie nierobów których jedynym marzeniem jest rozkazywanie innym co i jak powinni myśleć i robić a jednocześnie hamuje im możliwość rozmnażania się. Gdybyśmy uważali że do kościoła ciągną wybrańcy i najlepsi powinniśmy im wręcz nakazywać rozmnażanie się, a na dodatek jeśli rzeczywiście od tysiąca lat najszlachetniejsze jednostki w naszym społeczeństwie poświęcają się służbie bożej to jesteśmy tylko bandą zlewek ze zlewek. Najgorszymi podlcami między podlcami... jesteśmy potomkami tych których wspaniała idea służby bożej nigdy nie pociągała czyli jesteśmy bardzo złymi ludźmi ...a to chyba nie jest prawdą? A jeśli to prawda to co to za Bóg który ma takie plany? Chyba poroniony? skomentuj (35) |
+ 2010 sierpień 2009 listopad wrzesień 2008 grudzień listopad październik wrzesień sierpień czerwiec kwiecień marzec luty styczeń 2007 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień 2006 listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty 2005 listopad październik sierpień lipiec czerwiec maj 2004 listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień |